sobota, 7 listopada 2015

Od Rosalin Cd. Killiana

Blaze od rana był niespokojny. Skakał po mnie i piszczal jak popieprzony.
- Już wstaję słodziaku - mruknęłam, zerkając na budzik. Było po ósmej. Usiadłam na łóżku i syknęłam głośno, czując ból w ramieniu. - Co jest kurde? -  Spojrzałam na rękę, by zobaczyć świeży, biały bandaż. Wczoraj jeszcze tego nie było... Jeśli zrobił by to Blaze, to nie było by opatrunku. Wściekła zerwałam się na nogi, wychodząc z pokoju. Trzasnęłam drzwiami, wychodząc na korytarz. Szczeniak na szczęście wolał zostać w mojej pościeli. Po drodze odwiedziłam kuchnię, by zabrać kostkę lodu z zamrażalnika i jajko.  Najciszej jak mogłam, weszłam do sypialni chłopaka. Była z dwa razy większa niż moja i bardziej przytulna. Na środku stało dwuosobowe łóżko a w nim, cicho chrapał Kill. Przeszłam do niego po mięciutkim dywaniku. Tak pięknie leżał odkryty, tylko w samych spodenkach... Idealnie.Odłożyłam jajko, by mieć wolne obie ręce.
- Killian... - zamruczałam, kierując drugą dłoń w stronę jego spodenek. Zemsta jest słodka.
- Ross? - Spytał zaspanym głosem. W tym momencie wrzuciłam mu lód do spodni. Kiedy krzyknął, wyskakując jak oparzony z pościeli, rozbiłam mu jajko na głowie. - Co do kurwy nędzy?!
- Mogłabym się ciebie spytać o to samo! - krzyknęłam, pokazując opatrunek na ramieniu. - Od kiedy to spuszczasz ze mnie krew w nocy? Nikt nie nauczył cię prywatności zboczeńcu?
- To ty mi wrzuciłaś lód do gaci - zauważył wściekły, skacząc na jednej nodze.
- A ty postanowiłeś pobrać mi krew. W środku nocy! A jakbym spała nago? - Splotłam ręce na piersi. Chłopak zmierzył mnie takim spojrzeniem, że spiekłam buraka. - Zapomnij i nigdy więcej tego nie rób. Jak jeszcze raz wejdziesz do mojego pokoju bez mojej wiedzy i zgody, to nauczę Blaze'a by gryzł cię w tyłek na zawołanie - zagroziłam, wychodząc do salonu. Zjadłam już połowę kanapki, kiedy czarnowłosy wyszedł. Wstałam od stołu, idąc do siebie.
- Przejdę się do Mike'a, zobaczyć czy żyje. Wezmę ze sobą Blaze'a. Zaraz dostanie nerwicy w tym domu - zauważyłam, patrząc na wesołego szczeniaka.
- Kiedy wrócisz skarbusiu?
- Za trzy godziny - strzeliłam. - Kupić coś po drodze?
- Jajka, bo chyba zużyłaś ostatnie - mruknął Kill, wyrzucając skorupki do kosza. Prychnęłam jedynie, znikając w swoim pokoju. Przebrałam się, zapięłam szczeniaka w smycz i wyszłam.
***
. U Mike'a wszystko okej. Przynajmniej fizycznie. Psychicznie niezbyt dawał sobie radę, ale wyjdzie z tego. Niedługo sprzedaje mieszkanie, więc dostanę swoją część kasy. Oprócz tego znowu byłam z Blaze'm u weterynarza, by go zaszczepić.
- Trzeba uważać z nim. Ta rasa bardzo lubi dominować - mężczyzna spojrzał na mnie niepewnie.
- Niech się pan nie boi. Mój współlokator nie daje sobie wejść na głowę - uśmiechnęłam się lekko i wyszłam.
Wróciłam do mieszkania wcześniej. Panowała dziwna, niepokojąca cisza... Ostrożnie wpuściłam szczeniaka do swojego pokoju, dałam mu jedzenie i wodę oraz pluszaka do gryzienia. Z duszą na ramieniu zaczęłam chodzić po całym mieszkaniu. Drzwi od gabinety Killiana były otwarte. Zazwyczaj mężczyzna zamykał je na klucz, ana samym początku mojej bytności u niego, surowo ostrzegł mnie przed wchodzeniem tam. Ale w sumie... Czego oczy nie widzą, tego serce nie zaboli. Weszłam do środka, rozglądając się dookoła. Od razu w oczy rzuciło mi się otwarte przejście w ścianie. Zacmokałam cicho, zerkając do środka. Na samym dole schodów coś się świeciło. Na dodatek to światło przybliżało się coraz bardziej. Uciekłam, zanim postać Killiana wyszła zza zakrętu. W ostatniej chwili wbiegłam do kuchni.
- Jesteś już skarbusiu? - Spytał niespokojnie Kill.
- Jestem. Przed chwilą wróciłam. I kupiłam jajka - starałam się mówić jak najobojętniej, by ukryć rosnącą ciekawość.  Mężczyzna przyglądał mi się przez chwilę, jednak uśmiechnął się.
- No i dobrze.
- Możesz mi wytłumaczyć, czemu mnie pociąłeś? - Spytałam ostrożnie, chwytając kubek z półki.
- Kiedyś zobaczysz skarbeńku. Ale jeszcze nie teraz - odpowiedział tajemniczo i wyszedł.  Muszę dowiedzieć się, co przede mną ukrył...
***
 Budzik zawibrował, wybudzając mnie ze snu. Wyłączyłam go czym prędzej, patrząc w napięciu na Blaze'a. Szczeniak mlasnął jedynie, machając ogonem przez sen. Ciekawe co mu się śni. Z poduszek i koca ułożyłam coś na kształt człowieka, po czym przykryłam to kołdrą. Wyglądało całkiem realistycznie jeśli nikt się nie będzie zbyt długo przyglądał.  Ubrałam miękkie skarpetki i wyszłam z pokoju. W mieszkaniu było cicho. Przeszłam do gabinetu Killiana, licząc, że go tam nie będzie. Ku mojemu zdziwieniu, tajne przejście było znowu otwarte. Tylko przez chwilę zastanawiałam się, czy nie wrócić do łózka. Weszłam przez przejście na schody i zeszłam na dół. Po kilku stopniach zauważyłam zakręt a za nim klaustrofobiczne pomieszczenie. Było strasznie małe, oświetlone jedynie przez niewielką lampę na stoliku. W pokoju był Killian oraz jakiś mężczyzna, przykuty łańcuchem do ściany.
- Gadaj! Co jest następne? - warknął czarnowłosy, pochylając się nad staruszkiem. Ten splunął
 na niego z satysfakcją na twarzy.
- Nigdy ci nie powiem. Po moim pieprzonym trupie - warknął więzień, szarpiąc łańcuch. W tym momencie Kill wbił mu nóż w nogę. Zasłoniłam ust ręką, by nie krzyknąć.Nawet jeśli, to zostałabym zagłuszona przez wrzask staruszka. Killian rzucił mu jakiś stary bandaż, wyjmując ostrze z jego ciała.
- Znaj moją dobroć - prychnął, czyszcząc nóż. Po chwili chwycił lampę i ruszył w stronę schodów. Najszybciej jak umiałam, wybiegłam na górę, do gabinetu. Rozejrzałam się panicznie dookoła, wskakując za biurko. Killian wyszedł, od razu gasząc lampę i wychodząc z pokoju. Przejście zamknęło się same, czemu towarzyszył cichy klik.  Odetchnęłam z ulgą próbując uspokoić bicie serca. Wstałam, kierując się do tajemniczej ściany. Zaczęłam ją dokładnie macać, aż znalazłam ukryty przycisk. Wrota otworzyły się na nowo, pokazując ciemne schody. Po chwili macania znalazłam pudełko zapałek oraz lampę. Podpaliłam ją i rozpoczęłam wędrówkę w dół.
-Czego jeszcze chcesz popaprańcu? - warknął staruszek. Na mój widok otworzył szeroko oczy, a bandaż wypadł mu z rąk. - Co ty tu robisz? - Spytał, robiąc się strasznie blady.
- Kim jesteś? - zmarszczyłam brwi.
- Musisz stąd uciekać jasne? Ten facet to szaleniec!
- Co? Wytłumacz mi wszystko - przykucnęłam, zabierając mu bandaż z dłoni. Zaczęłam powoli owijać ranę zadaną nożem.
- Tak, tak... Dobrze. Spróbuję to opowiedzieć najkrócej jak mogę. Więc tak. Killian jest jednym z pierwszych Herosów, jacy odeszli. On widział tyle rzeczy, że jego mózg nie wytrzymał. Zwariował i dostał manii wielkości. Szuka księgi, dzięki której będzie niepokonany. Chce zmienić ten świat i ustanowić własne reguły. Nie możesz mu na to pozwolić!
- Jeśli powiesz mi gdzie jest księga, to zdobędę ją pierwsza - zauważyłam, zawiązując opatrunek. Starzec ze smutkiem pokręcił głową.
- Nie mogę. Nałożono na mnie czar. Jeśli tylko będę chciał podać miejsce jej ukrycia, to milkę albo zapominam i pamiętam dopiero po kilku godzinach.Nie mogę tego nawet zapisać. Killian próbuje ściągnąć ten czar. Widzę, że już zaczął - lekko dotknął mojego ramienia. - Jesteś dziewicą prawda?
- Co? - Zrobiłam się czerwona na twarzy.
- Jeśli złamiesz czar jako pierwsza, możesz być o krok przed nim. Krew dziewicy jest pierwszym składnikiem.
- To dlatego mnie zaciął - mruknęłam, kiwając głową. - Wolę nie wiedzieć, skąd to wiedział - poczułam jak policzki robią mi się gorące. - Jaki jest następny składnik? Z krwią nie będzie problemu - mruknęłam.
- Łzy matki, która straciła dziecko - wychrypiał staruszek. - Jednak jeśli chcesz zebrać większość składników potrzebujesz drugiego z bliźniaczych sztyletów. Jeden z nich ma oczywiście Killian. Drugi ma mój znajomy - Stefano. Jest w tym mieście. Musisz go znaleźć i wszystko wyjaśnić.
- A jeśli mi nie uwierzy?
-Powiedz, że orzechy zbiera się jesienią. To takie nasze hasło - wyjaśnił mężczyzna.  - Uważaj na siebie. On jest nieobliczalny.
- Dziękuję. Trzymaj się. Pierwsza zdobędę te składniki - szepnęłam, wstając z klęczek i z trudem prostując obolałe nogi.
- Musisz to zrobić. Inaczej wszystko się zmieni - staruszek odprowadził mnie tymi słowami. Najciszej jak mogłam wyszłam do gabinetu, gasząc po drodze lampę i odstawiając ją na miejsce. Poszłam do swojego pokoju, czując nieprzyjemny ścisk w żołądku. Co tu się dzieje?
***
Następnego ranka obudziło mnie ciche pukanie do drzwi.
- Wejść! - Zawołałam zamroczona, podnosząc głowę znad poduszki. Do środka pokoju wszedł Killian. Wyglądał jakby przed chwilą wstał. - Tak? Musisz mi przerywać sen? - Mruknęłam, głaszcząc ze pokojem szczeniaka.

Kill?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz