piątek, 13 listopada 2015

Od Killiana Cd Rosalin

Obudziłem się rano. Było dziwnie zimno i twardo, a także bolała mnie głowa. Spojrzałem na siebie. Byłem ubrany w poncho. W tylko poncho. Co...?
Usłyszałem dziwny dźwięk dochodzący z prawej strony. Odwróciłem się. Stała tam Ross i głupkowato się śmiejąc robiła mi zdjęcia.
- Co, kurwa? - spytałem próbując wstać.
- Zamknij twarz i nie ruszaj się! - powiedziała dziewczyna. - Pozuj bo cykam ci fotki.
- Oddawaj ten telefon! - krzyknąłem.
- Nie - zaśmiała się Rosalin - Pierdol się - pokazała mi środkowy palec i uciekła.
Ponownie spróbowałem wstać, ale powstrzymała mnie przed tym fala bólu. Chwyciłem się za głowę, którą rozsadzał niesamowity ból. Poczułem coś dziwnego i mokrego. Przyłożyłem rękę do twarzy i na palcach zobaczyłem czerwoną maź. Po zapachu poznałem, że to salsa.
- Co tu się, kurwa dzieje? - mruknąłem.
Podniosłem się wolno. Dopiero teraz zauważyłem, że leżałem w rowie w najbardziej obskurnej części miasta. Szykuje się zajebista zabawa, pomyślałem i pognałem w stronę, w którą prawdopodobnie mogła udać się Ross.

***

Usłyszałem cichy, przytłumiony chichot. Szedłem powoli i uważnie by nie zrobić najmniejszego hałasu. Wychyliłem się lekko i zajrzałem do bocznej uliczki. Rosalin siedziała oparta o ścianę. W dłoni trzymała telefon. Podszedłem do niej i wyrwałem jej telefon z ręki. Już miałem zacząć przeglądać zdjęcia by je jak najszybciej usunąć, ale usłyszałem krzyk Ross.
- PEDOFIL!
Znieruchomiałem. Wtedy zauważyłem jakąś starszą kobietę idącą obok.
- Zadzwonię na policję jeśli się pan nie odsunie! - krzyknęła powoli podchodząc.
Wtedy Rosalin wyrwała mi telefon i pobiegła przed siebie. Mamrocząc pod nosem i nie zwracając uwagi na kobietę nie pobiegłem za dziewczyną, a skierowałem się w stronę mojego apartamentu.

***

- Co to kurwa ma być?! - krzyknąłem oglądając się w lustrze. - Wyglądam jak gówno...
Nie miałem brody. Miałem jakiś dziwny wąs. Szybko zgoliłem to paskudztwo. Później umyłem włosy. Salsa nie jest zbyt dobrą odżywką. Nie polecam.
Ubrałem się w coś innego niż poncho i wyszedłem z domu i zacząłem szukać tej niewdzięcznej suki.

***

Zatrzymałem samochód przed małą kawiarnią. Na zewnątrz siedziała Rosalin i popijała kawę szczerząc się do telefonu. Wysiadłem z auta i podszedłem do Ross. Postukałem ją  w ramię.  Gdy tylko się odwróciła, chwyciłem ją w pasie i przerzuciłem przez ramię.
- Idziemy, dziołcho! - zawołałem radośnie.
- Zostaw mnie! - krzyczała Rosalin i biła mnie w plecy. - Puszczaj!
Otworzyłem tylne drzwi do samochodu i usadowiłem dziewczynę w środku, po czym zamknąłem je by nie mogła wyjść. Usiadłem po stronie kierowcy.
- W domu zobaczymy czy będzie ci tak wesoło - mruknąłem tylko i nacisnąłem pedał gazu.

Rosalin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz