środa, 4 listopada 2015

Od Rosalin Cd. Killian

Zamyśliłam się na chwilę.

- Daj mi to przemyśleć -powiedziałam. - Idę zobaczyć co z ciotą w poprzednim mieszkaniu - wstałam od stołu i wyszłam.

- Poprzednim?! - Zawołał Killian za moimi plecami

- Zamknij się! - odkrzyknęłam, trzaskając drzwiami. Zbiegłam po schodach na dół, myśląc nad propozycją mężczyzny. Po trzydziestu minutach byłam u Mike'a. Od progu przywitał mnie okropny smród. Zasłoniłam nos i usta rękawem, po czym weszłam do środka. Chłopak leżał na podłodze, przebierając niespokojnie nogami.

- Jak tam?- Spytałam, podchodząc do okna i otwierając je na oścież.

- Zimno jest kuvvwa... - jęknął chłopak, wyginając plecy pod dziwnym kątem

- Śmierdzi - odpowiedziałam, wdychając chłodne powietrze.

- Zawsze o mnie dbałaś - mruknął, dalej machając nogami. Po chwili zaczął cały drżeć. Siedziałam u niego do wieczora, wycierając wymiociny z podłogi.

- Dzięki za pomoc - szepnął Mike, czołgając się do materaca.

- Jeśli wszystko będzie śmierdzieć, to cena mieszkania spadnie, a ja potrzebuję kasy - wyjaśniłam. - Nie waż się zamykać tego okna na noc. Przyjdę jutro - rzuciłam przez ramię, schodząc po schodach. Było już ciemno. Znowu. Muszę nauczyć się dobrze chodzić po tym mieście. Po drodze wstąpiłam jeszcze do sklepu, po jakieś wino. Wydrapałam resztki pieniędzy z portfela, płacąc za trunek.

- Ej! Laleczko! Może chcesz spędzić noc z kimś lepszym? - Zawołał jakiś menel, kiedy wyszłam na ulicę. Uśmiechnęłam się do niego.

- Nie ma nikogo lepszego od własnego ego - odparłam, idąc w stronę mieszkania Killiana. Weszłam po schodach na ostatnie piętro. Zapukałam do drzwi. Po chwili otworzył mi Killian.

- Namyśliłaś się skarbeńku? - Spytał z uśmieszkiem.

- Nie mam kasy za dzisiejszy wieczór, ale mam wino - pokazałam mu butelkę z alkoholem.

- Wolałbym rum, ale może być - czarnowłosy wzruszył ramionami. - Wchodź. Drugie drzwi po lewej. Kasę za rzeczy kiedyś mi tam oddasz. Są w szafie

- Co? Jakie rzeczy? - Zmarszczyłam brwi, idąc z niepokojem do pokoju. Był skromny. Po prawej od drzwi biała szafa, na środku dwuosobowe łóżko a obok niewielka komoda. Zamknęłam drzwi. Podbiegłam do łóżka, rzucając się z krzykiem w miękką pościel. Wciągnęłam się, przytulając do poduszek. Wstałam po pięciu minutach, dalej ściskając w dłoni róg beżowej kołdry. Podeszłam do szafy i otworzyłam ją.

- Żartujesz sobie prawda? - Spytałam, wychodząc z koronkową bielizną w ręce.

- Wyglądam jakbym żartował? Dalej skarbusiu, bo się świeczki wypalą. Jak chcesz, to możesz siedzieć w brudnych rzeczach sprzed trzech dni, ale nie siadaj koło mnie. Wina też nie dostaniesz - zawołał chłopak z kanapy. Przeklinając go pod nosem, wróciłam do siebie. Weszłam do salonu, ubrana w zdecydowanie za krótką spódnicę i koszulkę.

- Tylko spróbuj mnie dotknąć, to oberwiesz. Mocno - dodałam po chwili, widząc wielkiego banana na twarzy Killiana. Chwyciłam pełny kieliszek i upiłam łyk.


Kill?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz