- Tak - powiedziałem - Chyba...
- Wiesz, że oni nie dadzą ci spokoju, prawda? - spytała Ross. - Będą chcieli więcej. Będą chcieli zemsty.
- Nie dałaś mi dokończyć, skarbusiu - uśmiechnąłem się. - Musze załatwić parę spraw. Jeśli mi się uda, wyjadę i będzie tak jakby mnie nie było.
Rosalin patrzyła na mnie w milczeniu.
- A kim jest ten cały szef? - zapytała po chwili.
- Wiem tyle co Marrey. Nigdy nie rozmawia z nikim bezpośrednio, zawsze przez pośredników. Z tego co wiem, to nikt go nie widział.
- Dlaczego mi nic nie mówiłeś? - Rosalin spojrzała na mnie z wyrzutem.
- Niektórych ran lepiej nie zdrapywać, jeśli się jeszcze nie zagoiły.
- Jesteś strasznie tajemniczy - mruknęła.
- Mam swoje powody. Nie ufam wszystkim jak leci. Na moje zaufanie trzeba sobie zasłużyć jak Ethan i Savara.
- A co ze mną? - spytała Ross. - Sam zaproponowałeś bym u ciebie została.
Uśmiechnąłem się.
- Przyjmijmy, że to kredyt zaufania. Gdybym w mieszkaniu był sam, mogłoby to się skończyć inaczej.
- Ech... - westchnęła dziewczyna. - Wiesz, że jesteś chodzącą zagadką? Ty wiesz o mnie praktycznie wszystko, a ja o tobie nic.
- Za bardzo się mnie czepiasz - stwierdziłem. - Ale dobrze, opowiem ci coś. Kiedy stwierdzę, żeby nie mówić więcej, nie powiem. Usłyszysz tyle ile uważam za stosowne byś wiedziała.
Rosalin pokiwała głową z powagą.
- Miałem kiedyś syna. Nazywał się Michael. Wiesz czemu tak "strzegę" gabinetu? To był jego pokój. Lubię tam siedzieć bo przypomina mi o nim.
- Co się stało? - zapytała dziewczyna w wyraźnym szoku.
- Tego nie muszę ci już mówić - odparłem. - Więcej informacji nie potrzebujesz - ułożyłem się wygodniej i zamknąłem oczy. - Proszę nie męcz mnie już. Chcę iść spać. Jeżeli wrócisz do domu to możesz wstawić drzwi - to było ostatnie co powiedziałem po czym zasnąłem.
Rosalin?
Rosalin pokiwała głową z powagą.
- Miałem kiedyś syna. Nazywał się Michael. Wiesz czemu tak "strzegę" gabinetu? To był jego pokój. Lubię tam siedzieć bo przypomina mi o nim.
- Co się stało? - zapytała dziewczyna w wyraźnym szoku.
- Tego nie muszę ci już mówić - odparłem. - Więcej informacji nie potrzebujesz - ułożyłem się wygodniej i zamknąłem oczy. - Proszę nie męcz mnie już. Chcę iść spać. Jeżeli wrócisz do domu to możesz wstawić drzwi - to było ostatnie co powiedziałem po czym zasnąłem.
Rosalin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz