niedziela, 15 listopada 2015

Od Killiana Cd Rosalin

W drzwiach przywitał mnie dźwięk dzwonka. Powolnym krokiem podszedłem do lady, za którą stała niewysoka brunetka i uśmiechała się promiennie.
- W czym mogę pomóc? - spytała.
Uśmiechnąłem się do niej i oparłem o blat.
- Pracuję tutaj i jestem fryzjerem dziecięcym - powiedziałem machając dziewczynie palcami przed twarzą.
Ta skinęła głową jak zahipnotyzowana.
- Jesteś tu sama? - spytałem.
- Na zapleczu jest Colin - odparła pokazując mi palcem, gdzie mam pójść.
Skinąłem głową.
- Dzięki. Jeśli możesz to tam na zewnątrz siedzi mały pies. Bądź tak dobra, złotko i go tutaj przyprowadź.
I nie czekając na jej odpowiedź poszedłem na zaplecze. Był tam wysoki blondyn popijający herbatę. Gdy tylko mnie zobaczył pytająco uniósł brew.
- Pracuję tutaj i jestem fryzjerem dla dzieci - powtórzyłem machając palcami.
Chłopak skinął tylko głową. Wróciłem z zaplecza. Od razu zauważyłem jak tamta brunetka rozmawia z jakąś matką z dzieckiem. Serio to będzie takie łatwe?, pomyślałem i podszedłem bliżej.
- Dzień dobry - powiedziałem uśmiechając się. - W czym mogę pomóc?
Kobieta zmierzyła mnie niepewnym wzrokiem i schowała córkę za siebie.
- To jest fryzjer dziecięcy - brunetka uśmiechnęła się. - Ostrzyże pańską córkę. To profesjonalista.
Kiwnąłem głową.
- Jak masz na imię, dziewczynko? - spytałem.
- Rosalin - odparła niepewnie dziewczynka patrząc na matkę.
- Piękne imię  - powiedziałem powstrzymując się od śmiechu. - Chodź. Zrobimy coś z twoimi włosami.
- Dobrze. To ty tutaj zostań Rosalin, a ja pójdę coś załatwić - matka uśmiechnęła się i wyszła.
Rosalin usiadła na obrotowym krześle. Założyłem jej "płachtę ochronną".
- Proszę przyciąć końcówki - powiedziała dziewczynka zanim o cokolwiek spytałem.
- Dobrze - odparłem.
Wyciągnąłem z szuflady jakieś nożyczki i grzebień.
- Wie pan, że ostatni wypadł mi ząb? - zaczęła Rosalin.
- Och, tak? To bardzo ciekawe - mruknąłem.
- Trochę bolało i polała się krew, ale tak to jest okey - kontynuowała swoją wypowiedź.
- Yhym.
Odciąłem jej kawałek włosów nożem. Ostrze zaczęło się świecić. Kolejny składnik został przeze mnie znaleziony. Chwyciłem nożyczki i zacząłem obcinać jej końcówki włosów. Nigdy nie byłem fryzjerem. A efekt końcowy może być naprawdę bardzo zabawny.
- Czy to normalne, że wypadł mi ząb? - spytała. - Mamusia i tatuś mówią, że tak, ale ja i tak się boję.
- Tak, to normalne - odparłem znudzony. - Już - dodałem po chwili zadowolony z efektu.
Ściągnąłem "łatę ochronną" z dziewczynki.
- Jak? - zapytałem.
- Ładnie - odparła przyglądając się w lustrze.
- Skoro byłaś taka dzielna w nagrodę idź i powab się z tamtym pieskiem - powiedziałem wskazując na Blaze'a.
- Piesek! - krzyknęła i pobiegła do niego. Od razu zaczęła go głaskać i tarmosić.
- Wybacz, stary - mruknąłem. - Raczej to się więcej nie powtórzy.
Uklęknąłem by pozbierać włosy dziewczynki do torebki. Wziąłem tak dużo jak tylko się dało, schowałem torebkę do kieszeni i wstałem otrzepując nogi. Podszedłem do lady.
- Zwalniam się - powiedziałem i skierowałem się w stronę Blaze'a. - Wybacz mała, ale muszę iść.
Rosalin skinęła ze smutkiem głową i usiadła na kanapie czekając na matkę. Chwyciłem za smycz psa i wyszedłem.

***

- Och - mruknąłem schodząc na sam dół. - Widzę, że już ci lepiej.
Nathaniel uśmiechał się z wyższością.
- Nic ci nie powiem - powiedział. - Nigdy się nie dowiesz jaki jest następny składnik.
Skrzywiłem się bawiąc się nożem.
- Ale ja nie potrzebuję trzeciego składnika - stwierdziłem gładko, a oczy starca momentalnie się poszerzyły. - Tylko wskazówek co do czwartego - wbiłem mu nóż w nogę.
Nathaniel zaczął krzyczeć. Chwyciłem go za podbródek.
- Cicho - syknąłem. - Im więcej składników tym bardziej boli, więc gadaj! Jaka to ma być esencja?!
- Esencja ludzkiego snu - wychrypiał. - To bardzo ważne, żeby to był człowiek. Obojętne czy czysty, czy z grzechami. Człowiek. Bez żadnych mocy.
Puściłem jego twarz i wyciągnąłem nóż czyszcząc go o ścierkę.
- Miło, że to mówisz - mruknąłem rzucając mu bandaż. - Nie opieraj się już nigdy. Wiedz, że to cię zaboli bardziej niż zabicie magicznym sztyletem.
I wyszedłem z pokoju. Usiadłem w gabinecie i zacząłem przeglądać moje notatki. Esencja ludzkiego snu... Co, kurwa?

Rosalin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz