Patrzyłem przez chwilę na dziewczynę, po czym zaglądnąłem do koperty. W
środku był list. Szybko go przeczytałem i pokiwałem głową.
- Jeśli nie masz 20 tyś. przy sobie, to twój kolega będzie miał naprawdę wielkie kłopoty - stwierdziłem.
- Co ty nie powiesz? - mruknęła Rosalin siłując się z drzwiami. - Pierdole, nie robię.
- I jak ja ci mam niby pomóc? - spytałem podchodząc do drzwi. Zacząłem je powoli oglądać.
- Nie wiem. - dziewczyna wzruszyła ramionami. - Wymyśl coś o wielki i tajemniczy Herosie! Ratunku uciśnionych!
Podniosłem drzwi i wstawiłem je. Oparłem się swobodnie o ścianę.
- A wiesz... Mógłbym ci pomóc.
Rosalin spojrzała na mnie unosząc brew.
- Naprawdę? - spytała.
- Jak najbardziej. Ale przez to będziesz mi winna przysługę.
- Jeśli twoja pomoc okaże się warta mojej przysługi.
Uśmiechnąłem.
- Nawet nie wiesz jak bardzo, skarbeńku.
***
- I chcesz mi wmówić, że ty tutaj mieszkasz? - nie dowierzała Rosalin.
- Wierz lub nie - wzruszyłem ramionami. - Do niczego cię nie zmuszam.
Powoli podszedłem do budynku. Otworzyłem drzwi.
- Panie przodem - uśmiechnąłem się.
Dziewczyna przewróciła oczami. Weszła do środka, a ja od razu za nią. Weszliśmy na najwyższe piętro. Otworzyłem drzwi.
- Jakim cudem mieszkasz w takim... apartamencie?
- Zrobiło się to i owo - uśmiechnąłem się. - Chodź.
Zaprowadziłem Rosalin do gabinetu.
- Zamknij oczy, skarbeńku - doradziłem jej. - Jeśli zauważę, że
podglądasz wydłubię ci oczy. A nie chciał bym ci tego zrobić. One tak
ładnie świecą.
- Daruj - warknęła Rosalin zamykając oczy.
Podszedłem do regału z książkami. Wyciągnąłem jedną z nich. Otworzyłem
ją. W środku było miejsce na wydrążony złoty klucz. Chwyciłem go po czym
podszedłem do ściany. Kliknąłem kilka razy w paru miejscach. Ściana
podjechała do góry ukazując sejf. Otworzyłem go. Później otworzyłem sejf
w sejfie. I tam było to. Czarna skórzana torba. Wyciągnąłem ją.
Zamknąłem wszystko i ponownie schowałem klucz. Muszę znaleźć lepsze
miejsce na skrytkę, przemknęło mi przez myśl.
- Otwórz oczka, Rosalin - powiedziałem.
Dziewczyna zrobiła to i spojrzała na mnie.
- W tej torbie znajduje się 20 tyś. Albo bierzesz i będziesz mi dłużna,
albo nie i narażasz przyjaciela na śmierć. Jak będzie, skarbeńku?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz