- Chciałem tylko oddać ci twoją zgubę - powiedziałem. - A jeśli ty to
inaczej interpretujesz, to twój problem. Równie dobrze mogłem okazać się
kimś gorszym - poruszyłem znacząco brwiami.
- Ty po prostu prosisz się, żeby ktoś jebnął cię w tę facjatę - mruknęła dziewczyna.
Zaśmiałem się.
- Może mi powiesz, skarbeńku... Czemu tak groziłaś temu dzieciakowi, co?
Niestety przyszedłem zbyt późno by usłyszeć waszą całą konwersację.
- A co cię to obchodzi? - warknęła i zaczęła iść przed siebie.
Poszedłem za nią.
- Wiesz, niby byłem kiedyś Herosem. I mimo iż naprawdę nie obchodzi mnie
co się stanie z tym gnojkiem, a pewnie kiedyś obchodziłoby, to teraz
tylko chcę zaspokoić swoją ciekawość.
Dziewczyna odwróciła się nagle.
- Jeżeli ci powiem, to w końcu się odczepisz? - spytała.
Nachyliłem się tak, że tylko centymetry dzieliły nasze twarze.
- Masz to jak w banku, skarbeńku - uśmiechnąłem się.
Westchnęła.
- Po prostu zwinął coś z mieszkania, gdzie wynajmuje pokój - wzruszyła ramionami.
Zmarszczyłem brwi.
- Przez to, to całe halo?
- Jestem bardzo konsekwentna.
- Tia...
- Powiedziałam ci to co chciałeś, a teraz spływaj - dziewczyna zrobiła ruch jakby odgarniała muchę.
- Do zobaczenia później, skarbeńku - puściłem do niej oczko i odszedłem w swoją stronę.
***
Siedziałem w kawiarni i piłem kawę. Wróć! Siedziałem w kawiarni i piłem rum, w szklance od kawy. Życie jest piękne.
- Musisz mi pomóc - usłyszałem dziewczęcy głos.
Podniosłem wzrok. Przede mną siedziała dobrze mi znana dziewczyna.
- Czyżby silna i niezależna kobieta potrzebowała pomocy mężczyzny? - spytałem poruszając brwiami.
- Ugh. Cicho bądź.
Zaśmiałem się.
- Dobra, niech stracę, skarbeńku. Mów cóż to za problemik. Pamiętaj
tylko, że wysłuchanie problemu, a pomoc to dwie różne rzeczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz